• Wpisów:28
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis:4 dni temu
  • Licznik odwiedzin:13 959 / 421 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie umiem dziś się pocieszyć, więc podam kilka piosenek, których słucham, kiedy mam zły humor.
1.
Z tą piosenką jestem bardzo zżyta emocjonalnie i rozklejam się totalnie na refrenie. Słucham jej, kiedy czuję się samotna przeważnie.
2.
Tą piosenkę poznałam właściwie niedawno, ale jej tekst to dla mnie cios w serce haha
3.
Za każdym razem, kiedy jestem zazdrosna.
4.
5.
6.
7.
8.
9.
10.

I think that's enough.
Mogłoby być tutaj tego o wiele więcej haha
 

 
Różne są ich przyczyny. Ciągłe porównywanie, wredne otoczenie, nacisk mediów. Często pozwalamy na siebie wpłynąć, co również jest złe. Mówi się, że kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą. Właściwie - zgodzę się z tym. Jeśli po kolei kilka osób codziennie będzie nam wytykało jakieś braki - najprawdopodobniej w nie uwierzymy.
Chyba teraz niemalże każdy ma jakiś kompleks. Czy to waga, ubiór, włosy, umiejętności. Problem zaczyna się wtedy, kiedy zaczyna to być natrętne. Wiem z doświadczenia, że takie coś utrudnia funkcjonowanie.
Kluczem tutaj chyba jest nic innego, jak praca nad sobą. Przydatne też będzie oddzielenie od siebie cech, które możemy zmienić i tych z którymi trzeba się niestety pogodzić. Tak naprawdę, wszystko zależy od nas. Rozumiecie, jak będziecie tylko płakać jedząc ciastka (jak ja), w tym samym czasie narzekając na swoją sylwetkę, to sami sobie szkodzicie. Mamy internet, XXI wiek i jest naprawdę bardzo mało rzeczy, których nie da się zrobić. Poza tym - to, co dla nas może być wadą, inni mogą pokochać. Moja, bardzo bliska z resztą, nauczycielka miała kompleksy, z których wyzwolił ją jej mąż. Ważne jest też to, by nie wmawiać innym swoich wad. Ktoś może nie zauważył, że jesteś nieco grubszy albo twoje uszy są odstające - bo przecież, powiedzmy sobie szczerze, spora część osób ma to po prostu w poważaniu.
Moim zdaniem to najcięższa jest zmiana charakteru. Ciężej jest walczyć z nieśmiałością, złością, czy natrętnymi myślami. Wszystko stopniowo. Trzeba też uświadomić sobie, że nigdy nie jesteśmy z tym sami. W otoczeniu zawsze znajdzie się ktoś życzliwy. To może być rodzina, rówieśnicy, nauczyciel, czy przyjaciel. Teraz w internecie nawet znajdziesz grono osób z tym samym problemem.
Czeka nas na pewno wiele porażek oraz porażek, ale jesteśmy silni, niezależni i nieograniczeni. Każda blokada w naszej głowie jest tylko wymysłem, nie wmawiajmy sobie, że czegoś nie potrafimy.
Moje główne sposoby na radzenie sobie z kompleksami:
1. Analizuję przyczynę kompleksu. Myślę, jak sobie z nim poradzić, dlaczego on się w ogóle pojawił.
2. Zapisuję to.
Zaczęłam prowadzić Bullet Journal, w którym zapisuję między innymi to, nad czym muszę popracować. Zdecydowanie mi to pomaga.
3. Następnie nad tym pracuję.
Jestem zdecydowanie w połowie sukcesu obecnie. Zaznaczam też, żeby nie było, to jest mój sposób - na każdego coś działa inaczej.
Naprawdę kochani, zacznijmy wierzyć w siebie i myśleć obiektywniej oraz z dystansem. Nie jesteśmy tacy straszni, za jakich się mamy. Wszyscy jesteśmy równie piękni i wartościowi.
To nie są puste słowa.
 

 
Z własnego doświadczenia wiem, że osoby nieśmiałe mają o wiele bardziej przesrane niż te odważniejsze lub neutralne. Bać się nowych rzeczy bardziej razy dwa - okropieństwo. Niby mam to wszystko za sobą, ale ten strach pozostał. Przeraża mnie fakt poniżenia bądź klęski, ale jeśli nie zrobię tego, co chcę - będę wytykać to sobie i mówić, że jestem do niczego. Ale wiecie, gdyby nie nowości - stalibyśmy w miejscu i obwinialibyśmy się za to prędzej czy później. Nad niektórymi rzeczami trzeba tylko popracować, I think. No bo - nowe znajomości nie muszą być stresujące, w końcu rozmawiasz z ludźmi jak Ty, idziesz na treningi jako nowy członek po to, by dorównać reszcie i skopać konkurencji tyłki, pierwsza podróż dalej nie musi zakończyć się zgubieniem, jeśli porządnie zaplanujesz podróż. To wszystko jest tak łatwe do powiedzenia, a tak trudne do zrealizowania, prawda?
Ale wiecie, warto czasem stłumić cały ten lęk.
Don't you know I've been dancing alone at the party?
All my friends gettin' laid and I ain't found nobody

We can go back to your place
I swear I'll be gone in the morning
 

 
Ostatnio sporo dowiedziałam się o egoizmie. Nie zagłębiałam się w ten temat za bardzo, ale po głębszym namyśle i nowej wiedzy zrozumiałam, że dotyczy to w sumie mnie.
Właściwie - każdy z nas ma coś z egoisty. Nikt nie chce dla siebie samego źle i bardzo dobrze. Kiedyś byłam przekonana, że każdy martwi się o własny tyłek i nie może liczyć na pomoc innych. No, na szczęście wiem już, że tak po prostu nie jest.
Najbardziej nie lubię osób, które zawsze mają wszystko gorzej. Taka też byłam, ale jest to tak drażniąca cecha.
Ja osobiście podobno muszę mieć zawsze rację. Nie do końca tak uważam, ale to spostrzeżenia mojego otoczenia. Na pewno za to wiecznie myślę coś w stylu "A dajcie mi wszyscy święty spokój, zrobię to sama". Czasami to dziwne, ale po prostu tak jest. Nie przeszkadza mi to wszystko już tak bardzo!
Podobno z egoizmu nie da się do końca "wyleczyć", bo ja wiem? Zostawię ten temat już w spokoju, żeby nie doszukiwać się jak najwięcej zła, haha.

 

 
Mam iść dzisiaj na pewną urocystość, a od wczoraj czuję sie tak okropnie psychicznie. Chce mi się płakać, wyolbrzymiam, czuję się samotnie i słabo i w ogóle wrr. Nie mam na to żadnego protipu teraz niestety. Chciałabym zostać w domu sama na spokojnie i odizolować się od wszystkich ten jeden raz.
  • awatar Gość: Uuuuu to weno se jak już mosz 18 kielona strzel albo lepi w twoim przypadku to ok. 21 skończone bo coś Ci psycha szwankuje, a jak nie to idź do twoich koleżanek bo wtedy głupawki gimbazyjny dostanieta i ci się polepszy :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jak dotąd jedyna piosenka Kanyego Westa, która naprawdę naprawdę mi przypadła do gustu. A ta dziewczyna ma hot body i mi się podoba, chcę takie. Wrr.
 

 
Jak wam się podoba mój nowt avatar i tło? Strasznie lubię czerwień, wszyscy mówią mi, że do mnie pasuje. Więc moja szafa to czerń, biel i czerwień, zajebibi.
No i polecam kanał Conana Graya. Świetny głos ma. I Troye Sivan! Dodie Clark, no dawniej też bardzo bardzo lubiłam Sofie Carlsberg.
 

 
Co ja tu mogę napisać?
Nie cierpię gimnazjum. Drażnią mnie siódmoklasiści, którzy są dwa razy niżsi, a pchają się jak jakieś goryle.
Do tego zeszła mi hybryda z całego środkowego palca dzisiaj na angielskim i się wkurzyłam. Wam też tak szybko schodzą?
Zmieniło mi się 21354185 nauczycieli przez tą reformę.
Codziennie chodzę wkurzona, dzisiaj to już w ogóle wszystko denerwuje mnie razy dwa. I swear. I to się dobija na rzeczach, na których odbijać się nie powinno.
To dopiero pierwszy tydzień, chyba powinnam lepiej do tego podchodzić.
A tak ogólnie to wszystko wygląda prawie tak samo jak w pierwszej klasie, tak jak myślałam więc, przeżyje. Muszę.
 

 
umieram, umieram, umieram. ; )
  • awatar Gość: sram, sram sram, żrę, żrę, żrę :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kończę właśnie 4 sezon. Z jednej strony chcę skończyć 5 jak najszybciej, a z drugiej completely not. Uwielbiam ten serial, rate 10/10.
Mam nadzieję na 6 sezon jak najszybciej, ten serial momentami bardzo mnie motywuje. Zwłaszcza w rok szkolny. Szczególnie tak zwana, serialowa Red. Starsza kobieta pochodząca z Rosji, w serialu zajmuje się kuchnią i wiecie co? Ma respekt u wszystkich. Zasłużony z resztą. Miała ciężkie momenty, ale nie poddawała się n i g d y.
Nie spojleruje kochani!
Cieszę się też, że moja kochana przyjaciółka chce spróbować to obejrzeć, czekałam na to!
 

 
Nigdy ich tutaj chyba nie podawałam?
W każdym bądź razie, zapraszam ;>
https://changeisimportant.tumblr.com/
http://beautifulwhitedeath.tumblr.com/
 

 
Jutro.. 4 września, nowy rok szkolny.
Dziś to dopiero do mnie dotarło, czuję się fatalnie. Serce bije mi szybciej, oddech momentami przyspiesza, a ja chcę po prostu płakać. Naprawdę, mimo tego, że uczę się dobrze, nie mam problemu z nauczycielami ani rówieśnikami - nie chcę tam iść. Nie lubię ich wszystkich, chciałabym zostać pod kołdrą. So pathetic. Dzielą mnie marne godziny.
Chciałabym w tym momencie, żeby ktoś mnie przytulił, pogłaskał po głowie i powiedział, że będzie dobrze. I swear to god.
Mam maluteńką nadzieję, że ludzie w mojej klasie się zmienili. Albo że ktoś do nas doszedł, ktoś fajny.

hate hate hate hate hate hate hate school so fuckin much
Uspokajam się ich pięknymi głosami.
 

 
Nominowała mnie dudadudadudadu.pinger.pl
Ja nie nominuje nikogo, bo ona już to zrobiła.
LET'S DO THIS.
1. O której wstajesz do szkoły ?
Dotychczas była to 6:30 dokładnie, ale zaczęłam się trochę bardziej malować, więc pewnie teraz 60.
2. Ulubiony nauczyciel ?
Właściwie to nie mam. Mogłabym powiedzieć, że pani G. z polskiego, ale niestety od zbliżającego się roku szkolnego - nie będzie mnie już uczyć. Głupia reforma. Mogłaby to też być pani od niemieckiego, albo pani od biologii, ale cóż hehe, one też mnie już nie będą uczyć; ).
3. Z jakiego przedmiotu jesteś najlepszy?
Polski, angielski i plastyka. Nawet chemia, czy matma czasem. Nie ma przedmiotu z którego byłabym chyba jakoś bardzo zła. Jeszcze.
4. Czy masz w szkole grupę bliskich Ci osób czy raczej zadajesz się z każdym?
Ani to, ani to. Może W w jakiś sposób jest mi bliska, ale ani nie mam bliższych osób, ani nie zadaję się z każdym. W szkole jestem dosyć wredna, a to przez mój humor spowodowany miejscem w którym muszę przebywać.
5. Plecak, torebka czy tornister ?
Plecak.
6. Czy malujesz się do szkoły?
Jak zaznaczyłam na wstępie, tak.
7. Do szkoły spodnie, spódnice czy sukienki ?
Na co dzień spodnie, ale jakieś uroczystości to jak mi się chcę to sukienki i spódniczki.
8. Czy nosisz dodatki do szkoły (bransoletki itd)?
Zdarza się.
9. Czy w zeszłym roku szkolnym miałaś czerwony pasek?
Miałam w każdym możliwym i nie zamierzam tego zmieniać.
10. Czy jesz w szkole 2 śniadanie?
Mmmmm.. to zależy. W poprzednim roku jadłam zwykle, ale bywały miesiące, kiedy moje kompleksy były zbyt duże, bym to robiła publicznie.
11. Przedmiot, z którego uważasz, że jesteś słaba, źle Ci z nim idzie?
Fizyka.
12. Do szkoły chodzisz pieszo czy jeździsz autobusem, taxi, samochodem?
Na pieszo. A l w a y s.
13. Zmieniasz buty w szkole?
Nie, tylko na wf. Co też nie jest regułą.
14. Czy lubisz ćwiczyć na wf w szkole?
Zależy co jest. Siatkówka albo koszykówka z fajną inną klasą - yas.
15. Czy w wakacje tęsknisz za szkołą?
N I E. Nienawidzę szkoły. Kiedyś tęskniłam, ale obecnie to nie są najlepsze lata życia.
 

 
Chcę poruszyć dzisiaj temat, który miałam tknąć już wczoraj - z tym, że miałam ważniejsze sprawy na głowie. Z którymi dzięki mojej przyjaciółce radzę sobie lepiej swoją drogą.
No więc tak, pewnie do każdego z was rodzic/opiekun chociaż raz powiedział "Będziesz robić co chcesz, kiedy ukończysz 18 lat". Nienawidzę tego zdania, I swear. Co to ma do rzeczy w ogóle? To są moje włosy, moje ciało, moje życie i powinnam sama o nim decydować. Obviously, nie jest to ścisła reguła, bo między innymi tatuaż w młodym wieku to porażka. Ale dobra, dobra. Skąd moje oburzenie.
Poprosiłam rodziców o tunel. Na pierwszy ogień tata. I tutaj zaczyna się cała drama. Oburzył się, że nie mogę go zrobić, do tego porównał, że będę wyglądać jak ludzie z plemion etiopii na przykład (powiedział to brzydko i inaczej, do tego niepoprawnie więc..). Potem pogadałam o tym z mamą, na początku powiedziała znienawidzone zdanie, ale dzisiaj stwierdziła, że okej, ale w trzeciej klasie. Nie wiem co to da, ale jeśli tak to mogę spokojnie poczekać. W tym czasie może zrobię industrial?
Kolejna sprawa to zawód. Moi rodzice na pozór robią ze mnie nie wiadomo jak inteligentną i mądrą, przez co chcą, bym była kimś ostro wyuczonym. Na przykład chirurgia, architektura, etc. Kiedy mnie naprawdę nie ciągnie do tego. Liczyłam na poparcie ojca chociaż w tej sprawie, ale nawet odrzucają moje gadanie o informatyce. Tak, wiążę swoją przyszłość z grafiką, informatyką, bądź tatuażem. Myślę, że to będą zawody w których najlepiej się spełnię i będę do nich dążyć. Najwyżej się zawiodą.
Rówieśnicy. It's hard too. Niejednokrotnie słyszałam, czy to od innych, czy w mojej głowie "Chciałabym to założyć, ale boję się co powiedzą inni". Naprawdę, jest 2017, XXI wiek - większość ludzi tak serio ma w głębokim poważaniu, co nosimy. Jasne, mogą ci to wytknąć w kłótni, ale to dlatego, że nie mają lepszych argumentów, really.

No i tak na koniec dodam:
Nigdy, nigdy nie pozwólcie, żeby ktokolwiek miał na was wpływ. Jasne, przemyślcie sprawę kilka razy, ale kiedy już jesteście czegoś pewni - zróbcie to. Rówieśnicy, czy rodzina to tylko głosy które chcą was zatrzymać. A wy jesteście indywidualni. Do what you do.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Życie w bliskiej relacji.
Ogólnie jestem dosyć towarzyska. Tylko nie potrafię się wyobrazić w związku. Ani z dziewczyną, ani z chłopakiem. Jasne, można to wytłumaczyć tym, że nie jestem gotowa na związek. Tylko, że ja nawet słabo jestem do tego nawet nastawiona. Nie chcę się między innymi budzić obok miłości mojego życia bez makijażu, po prostu się wstydzę tak pokazać. Boję się kogoś pokochać i boję się tego uczucia. Zbyt bliska relacja jest dla mnie... nieco krępująca. Mogę wyobrażać sobie romantyczne chwile z przyszłą miłością mojego życia, ale jeśli myślę o tym jak o rzeczywistości, wycofuję się.
Mam na to sporo czasu, ale jakoś tak dobrze było to z siebie wyrzucić, zwłaszcza, że jeszcze niedawno tak o tym nie myślałam.
 

 
Chyba znaczna większa cześć osób w młodszym wieku interesowała się innymi, uczuciami i poznawaniem świata. W tym przyjaznie i te naprawdę dziecięce miłostki. Chodzi o te z najmłodszych lat dokładniej. Podstawówka. Nie wiem jak u was, ale ja z rozbawieniem wspominam moje małe buzi. Wszystko byłoby okej, ale to była dziewczyna. Co tam płeć przeciwna, N chodz dać buziii!! Hahahahahaha
To było na huśtawce, ona chyba siedziała mi na kolanach nawet? I obok stały znajome i tylko podpatrywaliśmy, czy nikt nie patrzy - powaga Hahaha. Ona się wstydziła, ja ani trochę. Miło to wspominam mimo wszystko, już się z nią nie przyjaźnie.
A jakie są wasze pierwsze małe buśki?
Ale się śmieje wspominając stare lata.
 

 
Zakładam, że niemalże każdy ma jakieś piosenki, bądź jakichś wykonawców, których lubi słuchać, gdy ma zły dzień. Ja osobiście włączam wtedy...

Twenty one pilots. Bardzo, bardzo ich lubię, nie mogę się doczekać nowej płyty. Dziś moim ulubionym utworem jest "Friend, please". Często mam tak, że nie doceniam szczególnie jakiejś piosenki, dopóki nie przeczytam tekstu. Tutaj on mnie przekupił totalnie. Jest smutny, z przesłaniem i ładnie się z nim utożsamiam.
Podoba mi się ta animacja do niej:
Przyjacielu, proszę, ściągnij dla mnie
Dłonie ze swych oczu.
Wiem, że chcesz odejść, ale
Przyjacielu, proszę, nie zabieraj mi
Swojego życia.

Czy wyjawiłbyś mi dziś swe plany?
Bo ja nie odpuszczę, dopóki obaj nie ujrzymy światła.
I nie mam już nic więcej do powiedzenia,
Ale będę wysłuchiwał twych zwierzeń cały dzień.
Tak, będę.
 

 
Wiecie co mnie triggeruje? To, że ciężko przejść z brązowych włosów do blondu, czy bieli. Chciałabym, ale jak tylko myślę, ile z tym (przepraszam)pieprzenia - szukam jakichś dobrych inspiracji, które dadzą mi do zrozumienia, że ciemny też jest okej. Tak jak chłopak na zdjęciu na moim avatarze(nienawidzę tego słowa). Naprawdę. Mam go tutaj, na tumblr i tapecie w telefonie. Wystalkowałam go przed sekundką - Kijikush. Jest tatuażystą oraz mieszka w Korei. Podoba mi się, hahaha.

W ogóle nie podoba mi się to, że pinger nie idzie do przodu. Strona nie ma dobrych aktualizacji, nowych opcji. W ogóle mało tu ludzi. Do tego większość blogów to marne cytaty(czasem są okej, ale ile można w kółko to samo) albo rozpiski diet(przynajmniej bardziej pożyteczne). Mało tu lifestyle'u i w ogóle, wiem co mówię - siedzę tu od 4 lat. Wcześniej byłam pod innymi pseudonimami, między innymi takimi 'na cześć' Hollywood Undead. Miałam też blogi z opowiadaniami, których nazw nie pamiętam nawet. Śmieję się z nich dziś, za parę lat będę się śmiała też z tego.
Właściwie wieje tu taką nudą, że zaglądam na jednego bloga i raz na jakiś czas komentuję innym, żeby nie było.

Zjadłabym naleśniki ze szpinakiem, albo makaron. Tak tylko mówie.
  • awatar T R ☹ U B L ∑: @lonedigger: jest niby wordpress, ale na każdym blogu trzeba się po prostu wybić. A to nie jest takie proste.
  • awatar lonedigger: Zdążyłem zauważyć, że ta strona... Jest praktycznie bez zainteresowania ze strony administracji... Szkoda, że nie ma lepszych miejsc, bo na stronach typu blogger nikt nie przebywa.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jest to dosyć rzadko spotykane, ale nawet jeśli nie mam osobowości borderline, to jest ona bardzo zbliżona.
Nie wiem czy wiecie, ale przypadki tego zaburzenia są.. różne. Jest mnóstwo ich kombinacji, dlatego ciężko to zdiagnozować. Chcę przedstawić wam to w mojej perspektywie.
Czuję za bardzo, albo za mało. Czasem brak mi wrażeń i chcę zrobić coś szalonego. Bardzo często łatwo wytrącić mnie z równowagi przez małe rzeczy. Kiedy rozmawiam z kimś i ta osoba nie zainteresuje się narzuconym tematem, czuję się olewana, jakbym nie zasługiwała na czyjąś uwagę. Kiedy ktoś mówi mi "Jesteś dziwna, skoro tak myślisz. Przestań wyolbrzymiać" - czuję się niezrozumiana. Pewnego dnia czuję się szczęśliwa, jakby niczego mi nie brak. I następuje złość, smutek, negatywne uczucia kumulują się we mnie, zaraz eksplodują. Wtedy zaczynam czuć niechęć oraz brak jakiejkolwiek empatii w moją stronę. Usuwam messengera oraz facebooka z aplikacji, idę spać, słucham muzyki - zamykam się w sobie. Na kilka chwil, minut, godzin. Kładę się, by nikt nie sprawił, że będę czuć się gorzej niż w danej chwili.
Relacje. Ciężko jest mi je utrzymać. Ciągłe odpychanie i wracanie. Czasem mam ochotę zostać sama, zerwać wszelkie przyjaźnie, znajomości. Dwa głosy w głowie, jeden mówi - zrób to, drugi - oszalałaś kompletnie. Ale nie umiesz posłuchać się rozsądku. Bywa, że upadam na dno jeziora, z przywiązanym worem rzeczywistości i nadmiernych uczuć. Nie wyobrażam sobie siebie w trwałym związku na zawsze. Jakbym nigdy nie mogła być przez nikogo kochana. Nie chcę tego przeżywać, ale to jest zbyt silne, bym dała radę. Często przepraszam za błahe rzeczy. Czuję się zmęczona wszystkim, nie mam ochoty dźwigać tego wszystkiego. Hamuję swoje słowa, by nikogo nie skrzywdzić. Pytam o wszystko.
Nie bierz moich słów dosłownie, mój umysł niejednokrotnie chcę czegoś innego, niż moje słowa. Staram się być miła i kochana, nie ma sensu bać się relacji ze mną. Nie, nie chcę kłócić się na siłę. Chciałabym, żeby ludzie rozumieli moją zazdrość i strach przed odrzuceniem, to trudne, żeby zaufać. Denerwuje mnie to, tak jak Ciebie.
cause I'm sick of losing soulmates

Nie jestem chora psychicznie, to po prostu ciężka osobowość, ale żyję z tym normalnie. Easy.
  • awatar Find Your Soul: Też boję się odrzucenia, często czuje się niezrozumiana, nie mam fb, insta, snapa ani nic z tych rzeczy...bo nie chce za bardzo kontaktu z ludźmi. Znaczy mam zaufaną grupkę osób, z którymi się zadaje ( chociaż i z tym różnie bywa ) i na tym koniec. Jeśli chcesz o tym z kimś pogadać , możesz napisać do mnie na priv :) Postaram się Ciebie zrozumieć. Czasem lepiej wyżalić się komuś w necie, niż w prawdziwym świecie :) A tak na marginesie...spodobał mi się ten blog. Będę tu zaglądać częściej ;)
  • awatar Brunette Variable♥: Mam bardzo podobnie :(
  • awatar style001: Super sklep z kosmetykami koreańskimiHOLIKA http://beautikon.com/?utm_source=salesmedia&;utm_medium=affiliate&utm_campaign=sm2015 zobacz
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Tak sobie pomyślałam, nie ma tu wpisu o niczym miłym dla mnie, sama rzadko myślę o takich rzeczach. Zwykle zamartwiam się niepotrzebnie i zaczynam tworzyć własne, nieprawdziwe urojenia. A więc.
Czemu ja tak rzadko myślę o wspaniałych spotkaniach z dobrymi znajomymi. Tak bardzo lubię też kwiaty. Zapach, kiedy przechodzę obok kwiaciarni może momentalnie sprawić, że dzień staje się piękniejszy. Przyjemność, jaką potrafię czerpać z biegania! Nie ma nic lepszego niż bieg przez pustą ścieżkę przy lesie, kiedy jedyne co masz to muzyka, natura i własne myśli. Nie wiem jak was, ale mnie to bardzo wycisza. Słuchanie utworów stworzonych przez najlepszą i najpiękniejszą piosenkarkę - Beyonce. Jej muzyka jest dla mnie ogromną inspiracją, jak i ona sama. Lemonade i Yonce to albumy, które są dla mnie teraz dosłownie jak terapia. Pomagają mi się podnieść z głębokiego, metaforycznego piachu, przysięgam. Moje koty! Małe, urocze stworzenia, które niejednokrotnie dały mi w kość podczas nocy, ale.. kocham je. Naprawdę. Kiedy mam gorsze dni, wystarczy, że je zawołam i nie czuję się sama. Teraz może to zabrzmieć słabo, ale zakupy. Nie ma niczego innego, co bardziej poprawi mi humor. To jest właściwie całkiem typowe dla płci damskiej, zdecydowana większość z nas lubi kupować, czy dostawać ładne rzeczy. Gdynia, piękne miasto, moje ulubione na pomorzu. Mam do niego troszeczkę daleko, ale nie jest to dla mnie żaden problem. Gdy już się tam znajduję, czuję ten szum morza, piach w butach. Kocham też początek oraz koniec dnia. Początek, kiedy budzę się ze świadomością, że jest to kolejny dzień, w którym może zdarzyć się coś wspaniałego, a może ja zmienię coś w swoim życiu. Koniec, nareszcie mogę się wtedy wyciszyć, spokojnie obejrzeć serial, miło popisać z bardzo, bardzo ważną dla mnie osobą.
And I'm crashing into you
Baby kiss me
Before they turn the lights out

Nobody sees what we see
They're just hopelessly gazing
Oh, baby take me, me
Before they turn the lights out
 

 
Hollywood Undead wypuścili nowy kawałek. Mój ukochany zespół od 5 lat, którego przestałam słuchać ze względu na złe wspomnienia, które właściwie już teraz odeszły w niepamięć. Nie wiem jak waszym zdaniem, ale mi się podoba, bo ostatnia płyta to było dno : / California Dreaming też jest super.
http://picosong.com/wsyUy/
 

 
Chyba każdy spotkał się z ludźmi, którzy tylko obserwują co się dzieje dookoła i jak taka zaraza doczepia się pierwszej lepszej osoby. Oczywiście nie swojej najlepszej przyjaciółki, ona też musi być nieskazitelna.
Nie wiem jak wy, ale ja dopóki ktoś dba o swoją estetykę i kulturę, staram się nie zwracać uwagi na wygląd (staram się, wiadomo, że wszystkim zdarza się tylko na kogoś spojrzeć i nie polubić). Nie obchodzi mnie kolor skóry, orientacja, czy zajadasz się pieskiem, może kotkiem. Nikt na te rzeczy nie ma wpływu (no bo co, jak ci to zwierze smakuje? cóż!).
Nóż mi się otwiera w kieszeni i spust prosi o pociągnięcie, kiedy widzę źle traktowanych transseksualistów. To, co się liczy, to mentalność oraz poczucie własnego ja. Geny robią na złość, Marysia to wcale nie Marysia. Marysia to Damian w złym ciele. Niestety, on (ON, NIE ONA - REMEMBER THIS) musi przez to przebrnąć, a każdy wie, że zmiana płci kosztuje. Ale przez ten czas, Ty masz być dla niego wsparciem, a nie nazywać go starym imieniem. Kto to widział, na faceta wołać "Maria".
Druga sprawa - rasa. Tego nie wiecie o mnie, ale kocham czarne dziewczyny. One są wyjątkowo piękne! No nie o tym teraz. Kompletnie nie rozumiem rasizmu. Ludzie, co z wami nie tak? Co za różnica, czy jesteś żółty, czarny, karmelowy, różowy - just a human! Dajmy ponadto przykłady. Piękna kobieta, twórczyni "Lemonade" - Beyonce, czy wszystkim znanym "Król popu" - Michael Jackson. Czarnoskórzy! Exo i NCT - Azjaci! Wszyscy jesteśmy boscy w swojej naturze.
Dajmy spokój, to co nikomu nie szkodzi jest w porządku.
 

 
Dam sobie rękę uciąć, że każdy już dawno zdążył zauważyć, jak życie jest zmienne. Jednego dnia jesteśmy w tak ekstra humorze, że aż totalnie chce się żyć, a drugiego totalna depresja.
I myślę, że trzeba potrafić nad tym zapanować.
Bo przecież każdemu zdarza się mieć głupie pomysły pod wpływem chwili. To głównie ryzykowne działania bez wcześniejszej analizy kształtują nasze charaktery i życia. Jedna zła decyzja potrafi zburzyć całe dotąd budowane imperium, ale może przyczynić się do jego niezniszczalnego wykończenia. O ile takie w ogóle istnieją, wszystko da się złamać.
Ja sama mam niezły problem z opanowaniem wszystkiego i nie jestem pewna na jakim etapie budowy sama się znajduję, co jest zabawne przy moim zorganizowaniu. Chyba na tym to polega, ciągłe ryzyko i nowe przygody. Nie zrozumiem ludzi, którzy chcą tylko spać, bądź spędzać czas przed komputerem - nie kształcąc się w ogóle. Nie mówię tu oczywiście o technologii i informatyce.

|-/
 

 
Pomyślałam, że powinnam gdzieś opowiedzieć o swojej frustracji dotyczącej nielegalnej miłości, czyli niczego innego, jak związków homoseksualnych.
Jestem oburzona niesamowicie tym, że wszędzie szerzona jest demokracja, wolność słowa i decydowania o swoim życiu, a jednocześnie zabrania się kochać drugiego człowieka. To takie... nieludzkie i niemoralne zabronić komuś miłości tylko dlatego, że sam ma inne, sprzeczne poglądy. To tak, jakby nagle zabrano komuś jednego z rodziców, bo jest czarnoskóry, a ludziom się to nie podoba. Kogo obchodzi czyjaś nietolerancja. Nie rozumiem, dlaczego takie coś jak papierosy, czy alkohol jest legalne, ale małżeństwo osób tej samej płci zostaje
dyskryminowana.
Szerzenie haseł a'la ,,Chłopak dziewczyna - normalna rodzina" jest żałosne i prostackie. Dobra, można się tym trochę brzydzić, rozumiem brak akceptacji, ale trzeba się wzajemnie szanować. Każdy człowiek ma prawo do życia tak, jak mu się podoba. Lepsza jest taka prawdziwa miłość dwóch przykładowo mężczyzn, niż taka dwóch ludzi innej płci, którzy jedyne co robią to piją, bądź ćpają. Dlaczego na to akurat często przymyka się oko? Szczęście dziecka takich związków się już nie liczy?
Braku tolerancji wobec orientacji, rasy, czy religii nigdy nie zrozumiem.
 

 
że znowu zmieniam bloga.
Wakacje, co za tym idzie - mnóstwo wolnego czasu. Sumienie nakazuje mi kolejny raz spalić wszystkie mosty i znów się zmienić (zauważyłam, że okres lata to mój okres zmian i depresji). Więc powracam i będę dzielić się tutaj swoimi przemyśleniami na mnóstwo różnych tematów.